Nostalgia

. .
Toruń to piękne miasto, ale nie umiem go pokochać tak jak swojego rodzinnego Tolkmicka (Nie mylić z sympatią do ludzi. I tu i tu dzielą się na ludzi i taborety...)

Tolkmicko to miejscowość położona między podłużną niecką Zalewu Wiślanego, a malowniczą Wysoczyzną Elbląską co skutkuje zapierającymi dech w piersi widokami...




W tym poście nie mogło też zabraknąć jednej z najbardziej charakterystycznych budowli naszego miasta. Jest to Dworzec PKP, obecnie nieczynny, podobnie jak jedyna w swoim rodzaju kolej nadzalewowa...
Mam dużą awersję do pociągów, ale za tą linią tęsknię, tak jak  za historiami z nią związanymi.
Jak na przykład wtedy, kiedy mój wujek wracał z pracy ostatnim pociągiem, przespał przystanek i w środku nocy musiał dygać na piechotę ze Świętego Kamienia, a wszyscy się zamartwiali czemu go jeszcze nie ma. 


Ja nigdy przystanku nie przegapiłam, ale pamiętam że w dzieciństwie podróż pociągiem była dla mnie zawsze wielce wyczekiwaną atrakcją. Także i później gdy mieszkałam w internacie i ze współlokatorkami wracałyśmy do rodzinnych domów. Ja wysiadałam w Tolkmicku, a one podróżowały dalej aż do Braniewa.
Do dziś pamiętam jak przy pierwszej podróży jedna z nich zapytała w Kadynach "Czemu ten pociąg staje w środku lasu", nie wiedząc, że za kilkoma rzędami drzew skrywa się przepiękna miejscowość, z pałacem w którym latem wypoczywał cesarz Wilhelm II.


A czy wy macie w swoich rodzinnych stronach takie miejsca, które wspominacie z nostalgią?

Kawiarnia

. .
 Jakiś czas temu Marge rozwinęła biznes i zamieniła swój sklepik z pieczywem na niewielką kawiarnię. To jedyne miejsce w naszym miasteczku gdzie można napić się tak dobrej kawy. Kawiarnię często odwiedzają przyjaciółki Marge - Claudia i Jenny. Dziewczyny zamawiają ulubioną kawę, coś słodkiego i wymieniają ploteczki.










Zdjęcia zrobiłam bardzo dawno temu, jeszcze jak miałam taty lustrzankę, dlatego jakość zdjęć podskoczyła nieco do góry. Ale nie martwcie się, następnym razem znowu będą robione ziemniakiem;)

Upał znów mnie wyłączył z życia, a projekt lalkowy od weekendu stoi...

Pogodę trzeba przeczekać, trudno...

Monster High Clawdeen Wolf

. .
Nie znoszę upałów. Kiedy temperatura podnosi się ponad 25 stopni - przestaję żyć, a zaczynam jedynie egzystować. Co nie służy niestety pewnemu projektowi, który realizuję. Nie jest to nic monumentalnego, drobny przedmiot, ale bardzo pracochłonny. Dość wysoko postawiłam sobie poprzeczkę, a prace idą bardzo, bardzo powoli.

Na szczęście dzisiejszy dzień był wytchnieniem. Po pierwsze upał zelżał. A po drugie dotarła do mnie monsterka od Hamtaro, wraz z mnóstwem prezentów, za co bardzo Ci kochana dziękuję:)

Kimberly od dawna męczyła mnie o ściągnięcie jej siostry do naszej gromadki i dzięki Hamtaro wreszcię się udało:) Przed wami Monster High Coffin Bean Clawdeen Wolf.


Zauważyłam, że Mattel uwielbia stroić ją złoto. Na szczęście ten model został złotem obdarzony jedynie w dodatkach. Za to chojnie.


Najśmieszniejsze, że wcześniej w ogóle nie brałam pod uwagę Clawdeen z Coffin Bean. Ale jak tylko zobaczyłam jej zdjęcie - ubranka, buty i makijaż w moim ulubionym kolorze, to wiedziałam, że to właśnie ta:) Tym bardziej, że podobają mi się  jej włosy w kolorze gorzkiej czekolady z pasemkami mlecznej. Czekoladę również uwielbiam:)


Jej buty są fantastyczne . Nic dodać nic ująć.


Zbliżenie na piękne włosy. Tandetna biżu też się załapała;) I jeszcze trochę złota poniżej:


I jezcze kilka zdjęć obu sióstr: Gabrielle (nowe imię Clawdeen) i Kimberly:




W drodze jeszcze jedna przesyłka. W końcu coś z mojej zaniedbanej wishlisty. Lalka, która była moim marzeniem w dzieciństwie...Więc niecierpliwie czekam:)

A wracając do Clawdeen koniecznie zajrzyjcie do Czytelniczych Uszytków i zobaczcie co uszył jeden z czytelników :) Mam nadzieję, że zmobilizuję was do szycia i dzielenia się efektami, Bo naprawdę uwielbiam oglądać to co uszyjecie:)

Spódnica z falbanami dla Barbie

. .
Dzisiaj wykrój na specjalne życzenie Kasi z bloga BarbieDream.

Mimo, że składa się ze sporej ilości elementów, to jego konstrukcja jest prosta jak budowa cepa - każda kolejna falbana jest dwa razy dłuższa niż poprzednia. Jednak w naszym lalkowym świecie zazwyczaj nie dysponujemy tak wielkimi kawałkami materiału, dlatego podzieliłam wykrój na mniejsze części. Jeśli jednak dysponujecie odpowiednio szerokim materiałem, to nic nie szkodzi na przeszkodzie by pojedynczą falbanę wyciąć w jednym kawałku. A od razu mówię, że materiału potrzeba całkiem sporo. Niestety moje robione na szybko zdjęcia nie oddają w pełni rozpiętości spódnicy i jej uroku.


Modelką jest  piękna ale wymagająca Raquelle. Fiolet świetnie pasuje do jej chłodnego kolorytu.



Materiał na spódnicę może być nieelastyczny, ale top powinien zostać uszyty z rozciągliwego materiału, aby się ładnie układał.


Do spódnicy dołożyłam przepis na banalnie prosty topik. W sam raz na lato.

A teraz przejdźmy  do naszej spódnicy. Karczek i górne dwie falbany uszyte są z pojedynczej warstwy materiału. Dolna falbana została skrojona z materiału złożonego wzdłuż jednego z dłuższych boków. To oszczędza znacząco pracy z wykańczaniem dołu spódnicy:)

A teraz przejdźmy do wykroju:

Wykrój w pełnym rozmiarze wyświetli się wam po kliknięciu w link. Poniżej umieściłam miniaturkę. Wykrój został rozmieszczony na kartce A4, dlatego po wydrukowaniu w tym formacie powinny być dobre proporcje ale dla pewności upewnijcie się, że  odcinki 5 cm rzeczywiście tyle mierzą. Linie ciągłe, to te po których powinny iść szwy. Przerywanymi liniami oznaczyłam zapas materiału na szwy. Osobiście wykrój wycinam bez tego zapasu a zapas na oko dorysowuję już na materiale.




Instrukcja uszycia spódniczki

1. W pierwszej kolejności kroimy następujące elementy:

A) Z pojedynczej warstwy materiału kroimy następujące elementy:
1) Długą część falbany x2
2) Krótszą część falbany x2 (części powinny być swoim lustrzanym odbiciem)
3) Przód karczku x1
4) Tył karczku x 2 (części powinny być swoim lustrzanym odbiciem)

2. Następnie kroimy elementy dolnej falbany ze złożonego materiału tak, by zawsze dłuższa krawędź wykroju biegła wzdłuż złożenia. W efekcie każdy ze skrojonych elementów po rozłożeniu jest dwa razy większy niż te krojone z pojedynczej tkaniny. (Potrzeba 3 duże części falbany i dwie małe)

3. Przystępujemy do zszywania sekwencji elementów w podanej kolejności:

Krojone z pojedynczej warstwy materiału: 
tył karczku - przód karczku - tył karczku
 mała część falbany - duża część falbany - mała część falbany

 Krojone z podwójnej warstwy materiału rozkładamy i zszywamy krótszymi bokami do siebie:
mała część falbany - duża część falbany - duża część falbany - duża część falbany - mała część falbany

4. Szwy rozprasowujemy. Najdłuższy pas materiału składamy na pół tak by uzyskać długi wąski pasek i zaprasowujemy.

5. Cała spódnica będzie miała taką konstrukcję (Duży - oznacza duży kawałek falbany, a mały - krótszy kawałek falbany):

Karczek
Duży
Mały - Duży - Mały
Mały - Duży - Duży - Duży - Mały

  6. Zszywanie elementów zaczynamy od  dolnego paska falbany, czyli od dołu.Fastrygujemy go drobno po stronie przeciwnej do złożenia. Marszczymy falbanę ściągając nitkę, do tego momentu, aż falbana będzie miała szerokość niezmarszczonej wyższej warstwy (czyli tej zszytej z 3 kawałków)

7. Przykładamy falbanę do prawej strony wyższej warstwy podobnie jak robi się ze ściągaczami. i przypinamy szpilką z jednej strony. Upewniamy się ponownie, że falbana ma odpowiednią szerokość i przypinamy z drugiej strony.Naciągamy lekko górną warstwę tak by falbana idealnie dopasowała się do  jej szerokości  i zawiązujemy supełek na nitce fastrygującej. Teraz można ją obciąć. Rozkładamy równomiernie fałdki na falbanie i przypinamy szpilkami co parę centymetrów, żeby się nie przesuwały. Będzie to wyglądało podobnie jak przy letniej sukience:
8. Przyszywamy falbanę, prowadząc szew odrobinę poniżej linii fastrygi.

9. Wywijamy falbanę i stębnujemy od zewnątrz powyżej szwu  przeszywając wierzchnią część sukienki i zapas materiału na falbanie, aby falbana nie zmieniała pozycji. Ma to wyglądać tak:


 10.  Po przyszyciu dolnej falbany fastrygujemy  3 częściową część falbany i przyszywamy do pojedynczej części falbany w ten sam sposób co poprzednią warstwę.

11. Te same czynności powtarzamy przyszywając jednoczęściową falbanę do karczka.

12. Zawijamy do wewnątrz zapas materiału na szew przy górnej części karczka upewniając się, że obie strony spódnicy są równe. Regulujemy to wielkością zapasu na szew przy karczku. Wykańczamy górny brzeg stębnując go.

13. Zszywamy tył spódnicy od dołu do najszerszego punktu bioder.

14. Przymierzamy spódnicę lalce i zawijamy do wewnątrz zapasy na zapięcie. Przypinamy szpilkami. Stębnujemy. Przyzywamy zapięcie i gotowe.

Intrukcja uszycia topu:

1. Kroimy elementy ubrania w następujących ilościach:

5) Przód x1
6) Tył x 2 (Części powinny być swoim lustrzanym odbiciem)



2. Zszywamy tyły z przodem
3. Wykańczamy  górę i dół topu.
4. Przymierzamy bluzkę lace i zawijamy do wewnątrz na zapasy na zapięcie tak, by tyły bluzki zachodziły na siebie na szerokość zapięcia. Wykańczamy i przyzywamy zapięcie.
5. Przyszywamy ramiączka.
Środek dekoltu bluzki można opcjonalnie lekko zmarszczyć. Ja tak zrobiłam bo uwielbiam dekolty serca:)

To już wszystko na dziś. Mam nadzieję, że wykrój wam się podoba. I choć szycie spódnicy jest pracochłonne, to efekt jest super fajny. Ja zamierzam jeszcze uszyć spódnicę z różnokolorowymi falbanami. Zobaczymy co z tego wyjdzie.




Pozdrawiam ciepło.

Natalia

EDIT: wykrój poprawiony, dodałam odcinki kontrolne.


(Jak uszyć spódnicę dla lalki)

Ogrodowe mebelki

. .
Przy okazji odwiedzin u rodziców zaszłam do sklepiku 1001 drobiazgów, w którym często można trafić na różne przydasie dla lalek. I nie zawiodłam się - trafiłam na zestaw mebelków ogrodowych dla lalek, identyczny z tym, który miałam w dzieciństwie. W innych zestawach były co prawda ciekawsze poduszki, ale ja wzięłam serduszka, bo takie były w tym z dzieciństwa. Dodatkowy komplet zamierzam sobie uszyć. Niestety stolik był "ozdobiony" tandetną naklejką, ale udało mi się jej pozbyć.


Mebelki są skalą odpowiednie dla lalek wielkości Barbie. Monsterki też dają radę.


Na zdjęciu poniżej Selena i Stacie prezentują sukienki uszyte przeze mnie podczas urlopu. Mam jeszcze spory zapas tego materiału, więc pewnie będziecie go często oglądać. Podoba mi się jego kolorystyka i drobny wzór.


To już wszystko na dziś.

Trzymajcie się:)

Natalia

Fotki znad morza

. .
Jeszcze kilka zdjęć z wyprawy na Hel. Tym razem w roli głównej Claudia, czyli Monster High Cleo de Nile. Lubię ją najbardziej z moich monsterek, bo nie ma w niej nic potworzastego. Do tego ma taki poważny wyraz twarzy...




I jeszcze puściutkie molo w Jastarni o godzinie 6:30 w leniwy czerwcowy poranek...


Jestem już po właściwej części urlopu, teraz jeszcze relaksuje się u rodziców i nadrabiam zaległości rodzinno-towarzyskie. Wieczorami szyje ubranka, ale raczej według starych sprawdzonych wykrojów. Muszę przyznać, że dwa tygodnie bez szycia sprawiły, że u rodziców musiałam chwycić za igłę. Uszyłam już 3 sukienki z tego samego materiału (tylko taki tu mam). Jedna dostała się Selenie, a dwie pozostałe nowym lokatorkom, które dopiero poznacie.

Pozdrawiam was cieplutko.

Natalia

Wizards of Waverly Place Alex Russo with spellbook

. .
Dlaczego nie mogłam sobie odmówić posiadania drugiej Alex Russo w mojej kolekcji?
  • ponieważ szukała nowego domu (powód dobry jak każdy inny),
  • ponieważ nie ma dwóch lewych (prawych?) nóg - jeśli nie wiecie o co cho to odsyłam was TAM,
  • ponieważ jest minimalnie bardziej podobna do pierwowzoru,
  • no i po prostu dlatego, że jest śliczna,
 i basta!

Laleczka przywędrowała do mnie od Mono (Pewne, sprawdzone źródło - kolejny powód by lalkę przygarnąć :)). Mono dorzuciła nam jeszcze 2 pary bucików, za które moje lalki bardzo dziękują, bo jak wiadomo bucików nigdy dość:) Mono chyba jakimiś telepatycznymi zdolnościami dysponuje, bo białe sandałki okazały się idealnie pasować do stylizacji, jaką zawczasu przygotowałam dla lalki na wyjazd wakacyjny.

Składa się on z topu w którym przyjechała niegdyś Hania, Blezera Melissy i spódniczki uszytej przeze mnie dla monsterek. Spódniczka leży całkiem dobrze, ale w sumie potworzyce mają całkiem pełne biodra, więc nie ma się co dziwić:)


Lalka pochodzi z zestawu "Wizards of Waverly Place Alex Russo Fashion Doll with Spell Book - Denim Shorts and Coral Shirt", jedyna bodajże, która ma jedno pasemko krótsze. Zresztą makijaż jakby się zgadzał, więc to chyba ona:) Dla rozróżnienia nawę ją Selena. Co prawda mam już jedną Selenę, ale to inna skala, więc nie będzie problemów z identyfikacją :)


Pogoda jest z natury złośliwa. Zawsze jak zaczynałam robić Selenie zdjęcie, to słońce chowało się za chmurami. Jak  tylko wyłączałam aparat, to słońce znów się pokazywało w pełnej krasie...


Woda w jeziorze Motława była dość ciepła, więc nic nie stało na przeszkodzie by chociaż pomoczyć stópki.

  
Przyjemnie jest podziwiać widoki z pomostu,

A jeszcze przyjemniej jest beztrosko machać nóżkami.


Wiedząc, że człowiek nie musi się nigdzie śpieszyć...


Poniżej Selena prezentuje makietę przedstawiającą zamek w Przezmarku. Fragment jego ostatniej ocalałej wieży widać było na pierwszym zdjęciu.


Na kolejnym zdjęciu Sel zdaje się być najbardziej podobna do pierwowzoru, czyli Seleny Gomez:


Dla porównania jeden z teledysków aktorki/piosenkarki


Jeszcze ostatni rzut oka na jezioro i czas wracać do domu:


Pozdrawiam was ciepło

Natalia

Nadmorska przygoda

. .
Przy naszym ostatnim spotkaniu wspominałam wam, że spotkała mnie pewna przygoda. Związana jest ona z konkursem, który zorganizowała stacja telewizyjna - "Zagraj w pierwszym polskim serialu AXN". Jakimś cudem udało mi się ten konkurs wygrać i w zeszłym tygodniu miałam okazję odwiedzić pierwszy raz w życiu Hel.

Oczywiście ta wygrana sama w sobie była ekscytująca - okazja do zobaczenia jak wygląda kręcenie filmu od kuchni, ale dla mnie była też świetną okazją do przedstawienia pewnego lalkowego projektu, nad którym spędziłam wiele godzin.

Nie będę się tu rozpisywać na temat samej wygranej, bo większość z was pewnie by się zawiodła. Na planie prawie nie zrobiłam zdjęć, a głównie chłonęłam, to co się działo wokoło. Jestem osobą, która w towarzystwie nowo poznanych osób jest raczej obserwatorem niż czynnym uczestnikiem. Mimo tego jestem zachwycona tym co miałam okazję zobaczyć i czego doświadczyć, tym bardziej, że pogoda była przednia.

Wróćmy jednak do meritum sprawy, czyli mojego tajemniczego projektu, który dotyczy lalki, którą traktowałam ostatnimi czasy po macoszemu. Przyznam szczerze, że powód był błahy - nie miałam dla niej butów... Do tego coś mi nie grało w tożsamości jaką dla niej stworzyłam. Aż pewnego pięknego dnia pojawiła się nowa wizja mojej Moxie Teenz Tristen. Przymierzyłam jej oryginalną czarną peruką, zaplotłam warkoczyk i już wiedziałam - ona powinna być syreną.

Czym prędzej przystąpiłam do realizacji tego pomysłu, kupiłam cekiny wyszperałam tkaninę w swoich zapasach i przystąpiłam do szycia. Jeszcze tylko 25 godzin haftowania wytworu mojej wyobraźni cekinami i Moxianka mogła już przemierzyć nowy ogon. Dołożyłam do tego jeszcze staniczek i zawieszki do kolczyków i syrena była gotowa. I wtedy właśnie dostałam info o wygranej w konkursie. Jakież może być lepsze miejsce do sfotografowania syrenki, niż brzeg morza? Tak więc zabrałam ją ze sobą.

Nic już więcej mówić nie będę. Oglądajcie.










Doszłam do wniosku, że imię, które nadałam tej lalce - Marie, nie jest właściwe. Teraz o wiele lepiej pasuje do niej Marina...Tak więc Moxianka została natychmiast przechrzczona...

Mam jeszcze kilka zdjęć Claudii (Cleo de Nile), ale pokażę wam przy innej okazji, Mam nadzieję, że syrenka wam się spodobała. 

Trzymajcie się ciepło

Natalia (urlopująca się na Mazurach)